czwartek, 28 listopada 2013

Siedem grzechów głównych fanfikowca według Hermi

Siedem grzechów głównych fanfikowca” jest listą czysto subiektywną, stworzoną w oparach fanowskiej frustracji. To nie jest artykuł. 

1.Niedbalstwo

Grzech główny przeciwko czytelnikowi i literaturze ogólnie. Nie ma cięższego. Wstawiając coś, co jest niedbale napisane, okazujesz czytelnikowi brak szacunku. Czytelik też człowiek i na elementarną ilość tego surowca zasługuje. 


2. Dynamika alfa/beta/omega

Taaak... Jeśli nie znasz terminów „alfa”, „beta”, „omega”, to jesteś szczęściarzem, który powinien ominąć ten punkt, żeby nie stracić niewinności. 
Świat, w którym ludzie dzielą się na omegi (bez względu na płeć wpadających w „ciepło”co jakiś czas, podczas którego brak „wypełnienia” wręcz boli), alfy (osobniki dominujące) i bety, które można by porównać ze zwykłymi ludźmi, gdyby nie były towarem najmniej porządanym, jest światem podporządkowanym jednej czynności: bezrozumnej kopulacji. I właśnie ta bez rozumność jest powodem, dla którego nie lubię tego rodzaju relacji. Co więcej, dynamika alfa/beta/omega zakłada wyższość alf, co w przypadku, gdy omegą jest jeden z moich ulubionych bohaterów, czyni tekst niezdatnym do czytania. W 99% przypadków, gdy mój ulubieniec jest alfą , zachowuje się jak byk w rui, co także mi się nie podoba. Nie wspominając o rolach płciowych w tej dynamice, które usprawiedliwiają zachowania niezgodne z moją moralnością. 

3. Tagi/ostrzeżenia/opisy

Fanfiki różnią się od tekstów autorskich. Podstawowa różnica polega na tym, że czytelnikami docelowymi są ludzie znający fandom i najprawdopodobniej, skoro zdecydowali się czytać fanfiki, lubiący jakąś jego część. Gusta są różne. Jeden lubi slash bez względu na parę, ktoś inny tylko kilka par lub uważa, że pary powinny być w określonej pozycji, ktoś inny nie lubi czytać opisów gwałtów lub graficznych scen erotycznych w ogóle... AU (alternatywny świat) też nie jest dla wszystkich. Czytelnik ma prawo sam decydować, co chce przeczytać. Brak odpowiednich tagów/ostrzeżeń/opisów sprawia, że boję się sięgać po niektóre fanfiki, a te, które czytam często zaskakują mnie w sensie wcale niepozytywnym. 

4. Mpreg

Nie ma nic dziwniejszego niż facet w ciąży. 


5. Zachowanie bohaterów

Bohaterów już znamy z fandomu, więc ich zachowanie możemy oceniać jako zgodne z kanonem lub nie. Niektóre działania są trudne do oceny i tylko autor orginału mógłby mieć pewność, jak zachowałby się bohater w danej sytuacjiu. Jeśli jednak bohater znany z posiadania cnót wszelakich naglr gwałci pokonanego wroga, czytelnikowi należy się wyjaśnienie, dlaczego w ogóle się to stało. Coś go opętało? W powietrzu unosiła się jakaś substancja chemiczna o dziwnych właściwościach? Bohater nie był wcale cnotliwy, ale ukrywał swoją podłość przed światem? Wyjaśnienie. Jakiekolwiek. Nie można ot tak sobie zmieniać charakteru bohatera.


6. Mary Sue/Gary Stu

Jeśli w tekście pojawia się bohater/bohaterka, który robi wszystko dużo lepiej niż kanoniczni bohaterowie to wiadomo, że na scenę wkroczył właśnie literacki avatar autora fanfika. To mało zabawne, a bywa wręcz żenujące, jak oglądanie czyjejś publicznej mastubacji, w której kanoniczni bohaterowie robią za zabawkę erotyczną. 


7. Piszę, nie czytam

Nie mówię tu o niezytaniu fanfików, ale o czytaniu ogólnie. Nie można robić czegoś, na czym się nie znamy, a jak mamy poznać coś, czego nie widzieliśmy w praktyce? Ktoś, kto nie czyta, nie potrafi pisać, tego nauczyło mnie doświadczenie.

wtorek, 29 października 2013

Nigdy...

...nie mam wystarczająco dużo czasu, aby zrobić wszystkie rzeczy, które chcę zrobić. Brzmi znajomo? Powinno, bo to zdanie ze strony „O mnie” na tym blogu. Niestety to prawda. Mam tyle pomysłów naraz, że żadnego nie mogę skończyć. Może udałoby mi się, gdybym mogła siedzieć przy komputerze przez kilka dni bez przerwy, ale to niemożliwe. Chyba, że wygram milion w lotto.

„Więzy” utknęły w martwym punkcie, bo zastanawiam się, czy powinnam posłuchać Weny, która syczy „Na kolana!” do Lokiego czy zdrowego rozsądku, który uważa, że slavefiki są złe, a poniżanie bezbronnych jeszcze gorsze. Nawet jeśli poniżona ma zostać postać fikcyjna mam opory. Fanfiki, które przeczytałam nie pomagają mi w dokonaniu wyboru. Loki... fani go kochają lub nienawidzą. A ja? Ja kocham Tony'ego Starka, którego Loki wyrzucił przez okno. W głowie mam też wszystkie te fanfiki w których Loki zwycięża. W efekcie mam ochotę zrobić bogu krzywdę.Dużą. Powstrzymuje mnie Marek Aureliusz w wersji angielskojęzycznej „The best revenge is to be unlike him who performed the injury.”

Fangirlizm RedHatMeg trzyma w ryzach moją niechęć do Howarda Starka. Mniej więcej. Wątpię, żeby Meg się ze mną zgodziła. Przynajmniej moja nienawiść nie zapłonęła takim płomieniem, jak ta do Ultora. W przypadku Howarda jestem skłonna przychylić się do opinii, że był dobrym człowiekiem... ale gównianym ojcem. Zdarza się to przecież bardzo często również w naturze.

Cztery rozpoczęte teksty, w tym jeden próbujący udawać artykuł,tysiąc pomysłów w głowie, a czasu mam akurat tyle, żeby w Bazie nie zapomniano o moim istnieniu. I sen. Przynajmniej w chwili obecnej mam czas na sen. Czyli jeszcze nie jest ze mną tak źle. Na przemęczenie mój organizm reaguje gwałtownie, wolę nie być znowu zmuszona do serii bezcelowych badań.


Przejrzałam ostatnio cały blog i posprzątałam tu. Zapuściłam tą moją małą sieciową jaskinię. Znowu znudził mi się szablon. Nie wiem, jak wy ze mną wytrzymujecie, bo ja nie wytrzymałabym z takim blogerem.  

piątek, 4 października 2013

Zakochani są wśród was...

Pomiędzy postami znowu minęło nieprzyzwoicie dużo czasu, ale tym razem mam poważny powód. Zakochałam się. Na zabój. Niestety... jak zwykle nie w żywym człowieku, tylko w postaci fikcyjnej. Bywa i tak. Miłość będzie namiętna, lecz niestety jednostronna, bo Tony Stark nigdy nie odwzajemni mojego uczucia, a ja mam na tyle poczucia przyzwoitości, żeby nie tworzyć Mary Sue.



Za to zaczęłam tworzyć coś zupełnie innego. Slavefic do Avengers. "Więzy"  mają być testem mojej systematyczności, czymś, co weźmie wreszcie w karby Wenę, nałoży jej cugle i zmusi do pracy. Jak na razie nie licząc niewielkiego poślizgu z pisaniem trzeciego rozdziału idzie całkiem nieźle. Mam nadzieję, że tym razem mój zapał nie wyczerpie się po trzydziestu stronach. Trzymajcie za mnie kciuki i łapy.  

poniedziałek, 9 września 2013

Wszyscy się chwalą...

Wszyscy się chwalą okładkami, które dostali z okazji konkursu w Polskiej Bazie Fanfiction, a ja nie. Nie wynika to z mojej niezwykłej skromności ani tego, że moje prace zostały pominięte... Wręcz przeciwnie.

Lullaby wykonała okładkę  do "Pamiętnika Kasandry" a Miryoku do "Nemo". Oto one:



piątek, 8 marca 2013

„Babilońska literatura mądrości”



Książka jest interesująca. Autorka przedstawia tłumaczenia tekstów pochodzących z Mezopotamii. Interpretacja jaką podaje jest krótka i ma raczej naprowadzić czytelnika w świat literatury babilońskiej i skłonić do myślenia niż podać na tacy gotowe wnioski.
Przez Mezopotamię przewinęło się wiele ludów różniących się mową , ale językami piśmiennictwa pozostały sumeryjski i akadyjski. Mówi się zatem o dwujęzyczności piśmiennictwa, ale też „dwujęzyczności” całej kultury mezopotamskiej. W świetle najnowszych badań można przyjąć, że rygorystyczny podział na literaturę sumeryjską i akadyjską nie jest w pełni uzasadniony. Są one wytworem jednej cywilizacji, różnicą jest tylko język zapisu. Książka „Babilońska literatura mądrości” zawiera teksty w języku akadyjskim, ale mówi o etyce mezopotamskiej.
W literaturze Mezopotamii liczne są hymny i modlitwy ( w pewnym sensie są utworami dydaktycznymi, poruszają zagadnienia związane z moralnością ówczesnych ludzi). W „Babilońskiej literaturze mądrości pojawiły się dwa hymny :„Hymn do Ninurty”( sumeryjskiego boga wojny, burzy i rolnictwa) oraz „Hymn do Szamasza”( boga słońca, sprawiedliwości, opiekuna praw). Sumerowie nie studiowali rozwoju świata, bowiem według ich wierzeń, jako stworzony przez bogów jest stały i niezmienny. Babilońska etyka pozostawała pod przemożnym wpływem religii – człowiek był całkowicie zależny od woli bogów.
Unikatowy w literaturze babilońskiej jest tekst „Biedny człowiek z Nippur”. Opowiastka humorystyczna ( lub ballada, bo tak określają ją niektórzy badacze) opisuje zwycięstwo biednego, ale sprytnego człowieka nad człowiekiem wpływowym i zamożnym. W utworze nie zostaje oszczędzony nawet król ( korupcja na wszystkich szczeblach władzy), co pozwala założyć, że utwór powstał w okresie słabości władzy królewskiej. Za zniewagę biedny mści się trzykrotnie, a możny „mógł tylko czołgając się wejść do miasta”. Można z tym powiązać przysłowie znajdujące się w innym rozdziale „ Jeżeli uderzysz mrówki, nie przyjmą ciosu spokojnie, lecz ugryzą rękę tego, co uderzył.” Nawet najmniej znacząca istota może zemścić się za krzywdę.
Polecam tą książkę miłośnikom historii i etyki.

środa, 27 lutego 2013

Dziecięca wyobraźnia i męska ambicja


Ostatni tydzień obfitował w wizyty – zapowiedziane i nie - więc mam się nad czym zastanawiać. Uderzyło mnie to jak łatwo zapomniałam, że dla dziecka szafa może stać się pociągiem, łóżko motorówką, a dywan plażą. Mój powrót do dziecięcego myślenia został wymuszony przez pewnego pięciolatka. Dzieci niosą ze sobą błogosławieństwo wyobraźni. Trudno mi uwierzyć, że ten pięciolatek wyrośnie kiedyś na zbuntowanego nastolatka. Widziałam już ten proces wielokrotnie, wiem, że nie można go powstrzymać, ale żałuję... Gdybym była Faustem krzyknęłabym w zachwycie „Chwilo trwaj!”.
Przypomniałam też sobie, że jeśli w jednym pokoju znajdzie się mężczyzna i niedokręcona śrubka, kobieta będzie musiała szukać odpowiedniego klucza we własnym schowku z narzędziami, bo żaden mężczyzna nie przejdzie obojętnie obok kobiety w opałach, nawet jeśli zagraża jej tylko lekki odchył fotela. Nie powiem... taka troska jest nawet przyjemna, chociaż szkoda, że wizyta nie została zapowiedziana. Miło czasami zwalić na kogoś innego swoje drobne problemy.

piątek, 15 lutego 2013

NIE dla przemocy ekonomicznej!



Jest nadzieja na zmianę polskiego prawa. Może zostać wprowadzony do niego nowy termin „przemoc ekonomiczna”. Petycja w tej sprawie:

Na szczególną uwagę zasługują punkty:
    - Zmianę definicji przestępstwa przemocy w rodzinie zawartej w art. 2 pkt 2 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz definicji przestępstwa z art. 207 kodeksu karnego w celu wprowadzenia do nich pojęcia przemocy ekonomicznej i poszerzenia zakresu przedmiotowego obu przepisów o czyny wypełniające znamiona tej formy przemocy.
    - Zintegrowanie działań mających na celu przeciwdziałanie przemocy w rodzinie z działaniami na rzecz wzmocnienia pozycji kobiet oraz równego statusu kobiet i mężczyzn w różnych sferach życia, w tym w sferze ekonomicznej i na rynku pracy.
    - Penalizację zachowań współmałżonka mających na celu przywłaszczenie, niekorzystne rozporządzenie, obciążenie, uszkodzenie, zniszczenie mienia lub praw majątkowych wchodzących w skład wspólności małżeńskiej. 
    - Zmianę przepisów mówiących o solidarnej odpowiedzialności małżonków za zobowiązania, w wypadku prawomocnego skazania jednego z nich za przemoc w rodzinie, w tym przemoc ekonomiczną. 
    - Zmianę przepisu w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie dotyczącego cywilnego nakazu opuszczenia lokalu zajmowanego wspólnie z pokrzywdzonym o zakaz kontaktów i zbliżania się do osoby pokrzywdzonej oraz obowiązek wydania orzeczenia w terminie do 48 godzin.
    - Wprowadzenie do ustawy o   przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie zapisu dającego uprawnienia policji do wydania natychmiastowego nakazu opuszczenia domu, zakazu kontaktowania się i zbliżania do osób pokrzywdzonych w wyniku przemocy, na okres do 14 dni.


środa, 13 lutego 2013

Postanowienia noworoczne - miesiąc później


Minął prawie miesiąc od czasu, gdy sformułowałam postanowienia noworoczne. Ponieważ część punktów już udało mi się zrealizować, kilka zdecydowałam się zmienić, a jedno dodać, lista uległa zmianie. Oto stara lista z moimi uwagami.


W tym roku:
- będę regularnie ćwiczyć, nauczę się robić damskie pompki
Pompek nadal nie umiem robić, ale ćwiczę regularnie, co rano
- zamiast kawy będę pić herbatę, w tym, raz dziennie, czerwoną
Herbatę piję, ale kawę niestety też. Tego punktu nie powinnam w ogóle wstawiać, więc go usunę.
- kupię obraz o którym myślałam od dawna i zawieszę go w pokoju
Jeszcze niekupiony. Finanse nie pozwalają.
- wyremontuję łazienkę
Już wiem, skąd mogę wziąć na to pieniądze. O dziwo nie kredyt ani napad na bank, może wystarczy też na obraz? 
- dokończę „Nemo” do końca grudnia
„Nemo” w ogóle nie ruszył z miejsca w ciągu tego miesiąca
- napiszę cztery opowiadania autorskie
Jedno już zaczęłam
- stanę do rywalizacji literackiej (pojedynek, konkurs)
Rzuciłam rękawicę, ale nie wiem czy znajdzie się ktoś, kto ją podejmie. Wzięłam też udział w konkursie na parodię MS
- sprawię, że powstanie poddział „Nocarz/ Renegat/ Nikt” w Bazie
 Powstał.
- dopilnuję, żeby każdy, kto obiecał mi fanfik wywiązał się z tej obietnicy (bójcie się!)
Nadal się bójcie.
- napiszę fanfik o kocie na Bahamach do fandomu „Holistyczna Agencja Detektywistyczna Dirka Gently”, który obiecałam Astroni
Napisałam.
- przetłumaczę co najmniej dwa opowiadania
Na razie jedno opowiadanie jest u bety.
- usystematyzuję swoją wiedzę o warsztacie pisarza
Stworzyłam blog „Jak powieść”, który ma trzy stałe administratorki i pozwala na występy gościnne innym.
- postaram się nie robić niczego na ostatnią chwilę albo z opóźnieniem
Taaaa... jasne.A kto nadal biega na komunikację?
- nie będę przejmować się problemami innych kosztem własnej psychiki
Niestety, niemożliwe do realizacji.
- kupię bojówki o dwa rozmiary za małe i będę dążyć do ideału
W mojej szafie znalazły się dżinsy o dwa rozmiary za małe, ale do końca roku bojówki też kupię. Zwłaszcza, że w tej chwili nie mam w szafie ani jednych.
- nie będę składać obietnic bez pokrycia
Powinnam to zmienić na „zastanowię się dwa razy zanim złożę jakąś obietnicę”.

Odkryłam, że zapomniałam ostatnio o jednym bardzo ważnym punkcie:

- napiszę fanfik do „Opowieści z Narnii”, który obiecałam Ignis.



Nowa lista wygląda tak:

W tym roku:
- będę regularnie ćwiczyć, nauczę się robić damskie pompki
- kupię obraz o którym myślałam od dawna i zawieszę go w pokoju
- wyremontuję łazienkę
- dokończę „Nemo” do końca grudnia
- napiszę cztery opowiadania autorskie
- dopilnuję, żeby każdy, kto obiecał mi fanfik wywiązał się z tej obietnicy (bójcie się!)
- przetłumaczę co najmniej dwa opowiadania
- usystematyzuję swoją wiedzę o warsztacie pisarza
- postaram się nie robić niczego na ostatnią chwilę albo z opóźnieniem
- kupię bojówki o dwa rozmiary za małe i będę dążyć do ideału
- zastanowię się dwa razy zanim złożę jakąś obietnicę
- napiszę fanfik do „Opowieści z Narnii”, który obiecałam Ignis

poniedziałek, 11 lutego 2013

"Niepewny grunt"


Tytuł: „Niepewny grunt”  
Opis: Songfic do piosenki „Stąpając po niepewnym gruncie” Pidżama Porno  
Ostrzeżenia: brak  
Status: skończony  

Niepewny grunt 


Nie znalazł jej w mieszkaniu. Nie było jej w pracy. Komórkę miała wyłączoną.  
To oznaczało, że mogła być tylko w jednym miejscu.  
Patrząc na drzwi, próżno by szukać jakiegokolwiek znaku, czy szyldu sugerującego, że w środku można kupić lub zjeść cokolwiek. Nigdy nie potrafił odgadnąć, skąd Joanna wiedziała, że właśnie za tymi drzwiami jest kawiarenka. Mimo że znajdowała się w bliskim sąsiedztwie Rynku, nie widywano tu turystów. Ba! Podejrzewał, że nawet większość mieszkańców miasta nie zdaje sobie sprawy z istnienia tego miejsca. Owo miejsce bowiem, miało szczególnie kapryśną właścicielkę – Kamil za nic nie potrafił zrozumieć, jak w dobie pozwów o rasizm i wszelkiego rodzaju dyskryminacje mogła istnieć kawiarnia, do której wpuszczana była tylko co piąta, próbująca do niej wejść, osoba. Bez specjalnej karty, przekroczenie progu było prawie niemożliwe. Za to to, na jakiej zasadzie przyznawano kartę, było już zagadką godną współczesnego sfinksa. Dyskryminowano większość białych, czarnoskórych, niskich, wysokich, chudych, grubych, hetero-, homo- , bi- kobiet i mężczyzn. Równie frapującą kwestią było to, w jaki sposób właścicielka była w stanie utrzymać kawiarnię, skoro była tak wybredna w kwestii klienteli. Czyżby w grę wchodziły jakieś nieprawomyślne machinacje?  
Myśl o możliwym nielegalnym biznesie natychmiast uleciała mu z głowy, kiedy nieomal zderzył się z właścicielką. Nie, ona nie mogła być szefem tutejszej mafii albo dilerem nielegalnych środków – stwierdził jednoznacznie. Chyba, że te jej ciasta miały w sobie coś bezprawnego – przemknęło mu przez myśl. Stojąca przed nim kobieta – na oko czterdziestoletnia – wyglądała tak, jakby często zajadała się własnymi wypiekami, lecz poza tym wyglądała zupełnie niewinnie.  
Jest Joanna? – zapytał szybko. Tak się składało, że on karty wstępu nie posiadał. Zawsze odnosił wrażenie, że jest tu na warunkowym. Wchodził z Joanną i z nią wychodził. Nigdy - do tej pory - nie przychodził tu sam. Jeśli miałby się nad tym zastanowić, chyba nawet nie miał na to ochoty.  
Jest – powiedziała kobieta, obdarzając go takim spojrzeniem, jakby zastanawiała się czy go nie wyrzucić. Wyrok jaki zapadł, musiał być jednak dla niego korzystny. – Przyszła godzinę temu. Siedzi tam, gdzie zwykle. Podać kartę? – zapytała, najwyraźniej przypominając sobie, że wypada zadbać o klienta.  
Nie. Poproszę to samo, co zamówiła Joanna. – Wątpił, że Jo siedziała przez godzinę o chlebie i wodzie.  
Przekraczając linię, oddzielającą wejście od dalszej części lokalu, nie zauważył, jak właścicielka kręci głową nad jego głupotą.  
Joanna rzeczywiście siedziała tam, gdzie zwykle. W rogu, tyłem do ściany, mając idealny widok na całą salę. Z całą pewnością widziała jego rozmowę z właścicielką, ale nie pospieszyła mu z pomocą. Już samo to mogło być świadectwem jej złego humoru. Dla osób znających ją lepiej, drugim sygnałem ostrzegawczym był jej strój. Normalne kobiety w chwilach smutku nie przywiązują wagi do wyglądu, Jo pod tym względem była inna. Kamil miał wrażenie, że strojem próbuje odciągnąć wzrok patrzących na nią ludzi od swojej twarzy, a przede wszystkim - od oczu. On sam dopiero po chwili zauważył subtelniejsze różnice – usta, skore do butnego uśmiechu, dziś były wrogo zaciśnięte, a oczy – dwa figlarne płomienie – zgasły pod wpływem ponurych myśli.  
Jest bardzo źle – stwierdził, a jego wzrok mimowolnie pomknął niżej. Sklął się w myślach. Dekolt miał odwracać uwagę od twarzy i najwyraźniej spełniał swoje zadanie aż za dobrze.  


Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie  


Czasem nawet jest z tym dobrze  
Wstyd o tym głośno mówić  
Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie  
Kiedy myślę, że cię kocham  
Kiedy czuję, że cię chcę” * 

Kamil poczuł się jeszcze bardziej niepewnie, kiedy jego oczy spotkały się z jasnobłękitnymi oczami Joanny.  
Cześć, Jo – Nazywanie kobiety, która potrafiła powiedzieć „nie” w szesnastu językach, a „tak” tylko w czterech, kujawską odmianą „tak”, było z jego strony starym żartem.  
Siadaj i nic nie mów, skoro nie mogę cię wyrzucić – burknęła kobieta, pomiędzy dwoma łykami kawy.  
Prawdopodobnie możesz – odparł, patrząc jej w oczy. – Wystarczy tylko powiedzieć słowo temu Cerberowi przy drzwiach.  
Joanna spojrzała w bok. Przypuszczalnie zastanawiała się nad tą koncepcją.  
Podać coś jeszcze? – zainteresowała się właścicielka, która znikąd pojawiła się obok z tacą i zaskakująco - biorąc pod uwagę posturę – szybkim ruchem, ustawiła przed nim kawę i ciasto. Sernik z bitą śmietaną? – zarejestrował przelotnie. Było kurewsko źle.  
Kiedy jeszcze jeden talerzyk stanął przed Joanną, nie potrafił nawet określić jak paskudnie wyglądała sytuacja. Skończyła mu się skala.  
Nie, dziękuję – dopiero gdy odpowiedział, zdał sobie sprawę, że właścicielka nie mówi do niego.  
Nie, dziękuję – powtórzyła Joanna, nawet uśmiechnęła się lekko. Niestety, uśmiech nie sięgnął oczu.  
Cerber zniknął równie szybko, jak się pojawił, razem z nim ulotnił się uśmiech Joanny.  
Kamil nalał sobie kawy i upił łyk. Natychmiast się zakrztusił, i o mało co nie wypluł kawy na śnieżnobiały obrus.  
Szatan – wykrztusił, gdy udało mu się w końcu przełknąć. Bez chwili zwłoki odstawił filiżankę.  
Super mocna kawa – potwierdziła Joanna.  
Kamil sięgnął po łyżeczkę, mając nadzieję, że przynajmniej sernik nie zawiera żadnych niespodzianek. Pierwszy kawałek przekonał go - po raz kolejny zresztą - o talencie cukierniczym właścicielki. Może jednak warto było walczyć o wejściówkę?  
Jedli w milczeniu, które narzuciła Joanna. Skoro nie chciała rozmawiać, to nie rozmawiali.  
Właściwie, to po co przyszedłeś? – rzuciła w końcu, zniecierpliwiona milczeniem.  
Chciałem przeprosić.  
Taaak? – odpowiedziała, przeciągając to słowo w nieskończoność.  
Tak. Miałaś rację, a ja się myliłem. Na samym początku postawiłaś sprawę jasno, a ja uważałem, że zmienisz zdanie. Błędnie. Chcę, żebyśmy znów byli przyjaciółmi.  
Nigdy nie byliśmy przyjaciółmi. Przyjaciele ze sobą nie sypiają.  
Sądzisz, że chcę tylko seksu? Naprawdę tak słabo mnie znasz?  
Właśnie to ci chcę wyjaśnić - nie znamy się, i nigdy się nie znaliśmy. To była pomyłka. Ty uważałeś, że szukam mężczyzny swojego życia, a ja sądziłam, że nie jesteś idiotą. Oboje się pomyliliśmy – łyżeczka znów uniosła się w kierunku tych kuszących ust. Nie! Nie mógł myśleć w ten sposób o żadnej z części jej ciała, bo Jo nigdy mu nie wybaczy.  
Chcę, żeby było jak dawniej.  
Nigdy tak nie będzie. Zjedz i wyjdź.  


„Dawno mamy już za sobą pierwsze kroki w chmurach  

Znamy dobrze swoje miejsce, wiemy dobrze gdzie nasz brzeg  
Przy nadpalonych mostach  
Gdzieś pomiędzy wierszami ”* 

Masz rację, nigdy nie będzie jak dawniej, bo teraz wiem, że cię kocham – zmienił taktykę na „wszystko albo nic”.  
Cóż to jest miłość? – zapytała tonem, jakim pewnie Poncjusz Piłat pytał o prawdę. – To tylko hormony i potrzeba przynależności. – Odpowiedziała na własne pytanie. – Nic, czego nie dałoby się opanować przy pomocy racjonalnych argumentów, wibratora i misia do poduszki. Miłość jest procesem, więc ma początek i koniec. Dla kobiet jest to koniec zazwyczaj bolesny, dlatego daj sobie spokój.  
Nie każda miłość kończy się w ten sposób – próbował bronić swojego uczucia. – Są miłości wieczne.  
Nie ma czegoś takiego jak wieczność, nie w sferze uczuć. – Niestety, po tych słowach sernik na jej talerzu skończył się gwałtownie, a troskliwy Cerber pojawił się po raz kolejny. Joanna poprosiła jednak o rachunek. Kamil chciał zapłacić swoją należność, ale właścicielka zwróciła mu uwagę, że nie zjadł do końca - takim tonem, jakby naprawdę była capo. Patrzył więc bezsilnie, jak kobieta jego życia wychodzi z kawiarni w chłód listopadowego popołudnia.  
Idiota – rzucił Cerber, zabierając filiżankę i talerzyk Joanny.  
Słucham? – zapytał Kamil, myśląc, że się przesłyszał.  
Do tego głuchy. Ty. Jesteś Idiotą – powiedziała właścicielka kawiarni, wyraźnie, akcentując każde słowo. – Zwyczajny głupek, debil, abderyta... Te słowa znasz? Czy chcesz słownik, żeby sprawdzić ich znaczenie?  
Ostatniego określenia nie znam, ale zakładam, że jest równie obraźliwe jak poprzednie.  
Prawda nie obraża. – Właścicielka, nie czekając na zaproszenie, usiadła na miejscu, które wcześniej zajmowała Joanna. – Tylko kompletny kretyn zachowałby się w sposób, w jaki ty się zachowałeś. O czym myślałeś? A może powinnam zapytać o to „czym”?  
Ja ją kocham.  
Pięknie. I jeszcze usprawiedliwiasz zwykłą głupotę wzniosłym uczuciem. Zachowuj się tak dalej, a na pewno nie będę tańczyć na waszym weselu.  
Nikt by pani nie zaprosił – burknął, rzucając pieniądze za kawę i sernik na stolik. Ruszył w stronę wyjścia.  
Naprawdę słabo ją znasz. Szkoda – usłyszał jeszcze na odchodnym.  


Znów wybucha w nas permanentne siódme niebo  


Już nie panuję nad zmysłami  
Moje oczy są oczami wariata  
Kiedy spotykają się z twoimi oczami”* 


Przysłał kwiaty, liściki, drobne i kosztowne prezenty. Odsyłała wszystko, nawet nie zerkając na zawartość paczek i listów. Nie odbierała maili i telefonów. Nie kazała mu przestać, sam czuł, że powinien, ale nie mógł się poddać. Nie odważył się jednak zjawić pod jej mieszkaniem czy też w pracy. Ogarnęło go szaleństwo. Kilka dni później zdał sobie sprawę, że podczas spacerów, nogi same go niosą w stronę tajemniczej kawiarni.  
Jak zwykle, tylko znajomości jej położenia zawdzięczał to, że wyłapał kawiarnię z rzędu innych budynków. Po raz kolejny, zastanowił się nad jej dziwnym lokalizacją i funkcją. Wszedł do środka, spodziewając się, że i tak zostanie wyrzucony.  
Właścicielka podawała właśnie bardzo ponuremu mężczyźnie kawałek jabłecznika. Dostrzegła jednak wejście nowego gościa i wymownym gestem wskazała stolik, który Kamil nazywał w myślach „stolikiem Jo”.  
Kamil usiadł w rogu, czekając aż właścicielka podejdzie i będzie mógł z nią porozmawiać. Kobieta nie spieszyła się z tym, minęło kilka minut zanim pulchna postać właścicielki stanęła przy stoliku.  
Co podać?  
Sposób na zdobycie Joanny.  
Źle – powiedziała właścicielka, kręcąc głową z rezygnacją.- Zamów coś z karty, i tak ci dzisiaj niczego nie powiem. Zastanów się nad tym, jak powinno brzmieć poprawne zamówienie.  
Zamówił sernik. Następnego dnia znów zjawił się w kawiarni, od razu siadając w rogu sali. W kawiarni było kilka osób, wobec zwykłej pustki, był to wręcz tłum: kobieta z dwojgiem dzieci, łysiejący już mężczyzna, nastolatek wyglądający na chuligana. Co łączyło to towarzystwo z Joanną? Właścicielka nie pozwoliła mu tym razem na długi namysł. Zjawiła się natychmiast.  
Co podać?  
Sposób na zrozumienie Joanny.  
Już lepiej, ale to nadal za mało. I ty twierdzisz, że ją kochasz?  
Dopiero trzeciego dnia znalazł właściwe zamówienie.  
Co podać?  
Sposób na uszczęśliwienie Joanny.  
Dobrze. Tylko teraz musisz mi powiedzieć, dlaczego sądzisz, że ci się to uda, nawet jeśli ci coś podpowiem.  
Nie wiem, czy mi się uda, ale zamierzam spróbować. Będę się starał ze wszystkich sił – odpowiedział szczerze Kamil.  
Gdybyś znów zaczął z tekstami o miłości, która z całą pewnością uszczęśliwi Joannę, wyrzuciłabym cię, a Jo powiedziałabym, że jesteś nieuleczalnym idiotą.  
A teraz, co pani o mnie sądzi? – zaciekawił się.  
Że jest szansa na wyleczenie – powiedziała właścicielka po raz pierwszy z uśmiechem przeznaczonym tylko dla niego. Usiadła przy stoliku.- Co wiesz o Joannie?  
Przyjechała tu na studia, ale została na stałe, mieszka sama – rzucił po chwili namysłu. - Uwielbia dobre książki, białe wino, stare komedie – kontynuując, przypominał sobie coraz więcej szczegółów.  
Nie wiesz nic o jej wcześniejszym życiu – zwróciła uwagę kobieta, gdy już skończył mówić.  
Nigdy o nim nie wspominała.  
Skoro tego nie zrobiła, ja też tego nie powiem. Każdy powinien sam opowiedzieć własną historię, gdy będzie na to gotów. – Wydawało się, że kobieta rozważała własne słowa. Otrząsnęła się jednak szybko. – Jedyne, co powinieneś wiedzieć, to to, że Joanna doskonale zna niszczycielską siłę miłości, ma powody by nie ufać gładkim słówkom. Ptak, który wyrwał się z ciasnej klatki, nigdy nie wejdzie chętnie do kolejnej, choćby była wykonana ze szczerego złota.  
Nie chcę odbierać jej wolności.  
Ona tak to jednak odczuwa. Wykazałeś tyle finezji, co oddział kawalerii szturmujący wzgórze. Joanna tego nie lubi. 
Podobno kobiety lubią silnych, zdecydowanych mężczyzn – próbował się bronić.  
Ale nie idiotów – odparowała natychmiast. – Nie zauważyłeś, że jest inna? Chciałeś jej zabrać to, co w niej pokochałeś i sądziłeś, że ona się na to zgodzi? To wolny duch. Ptak o ognistych skrzydłach. Jeśli uwierzy w cel, jest gotowa wiele poświęcić, żeby go osiągnąć, ale tym razem go nie widzi. Musisz go jej pokazać.  
Jak?  
Mam myśleć za ciebie? – Kobieta znów zrobiła się oschła.– Nie będzie tak prosto. Metodą prób i błędów, narażając się na jej utratę. Jeśli tak to się skończy musisz wiedzieć, kiedy należy się wycofać. Nawet jeśli wyzna ci wzajemność, zgodzi się na ślub i będziecie mieć dzieci, nadal będziesz musiał się starać, żeby czuła się z tobą dobrze, inaczej odejdzie. Nigdy nie bądź z nią niczego pewien, nie ulegaj złudzeniom. Nie da się uwiązać do niczego i nikogo. Zawsze będziesz z nią stąpał po niepewnym gruncie.  


Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie  


Kiedy myślę, że cię kocham  
Kiedy czuję, że cię chcę” * 
Stąpali razem po niepewnym gruncie. Tańczyli wielokrotnie nad przepaścią. Oddalali się od siebie, i wracali. Razem i jednocześnie osobno, bo Joanna nigdy nie była gotowa na zdradzenie mu swojej tajemnicy.  


*„Stąpając po niepewnym gruncie” Pidżama Porno

piątek, 8 lutego 2013

"I nie było już nikogo"




Agatha Christie wspięła się na szczyt swych pisarskich możliwości. Śmierć od dziecięcej rymowanki... 

niedziela, 3 lutego 2013

Powtórne śluby panieńskie

Miałam się nie przejmować problemami innych, zamiast wypełnić to chwalebne postanowienie spędziłam całą noc bezsennie, zamartwiając się. Efektem tego zmartwienia było odnowienie ślubów panieńskich. Sądzę, że oszczędzi mi to w przyszłości łez i dramatycznych gestów w rodzaju palenia sukni ślubnej i wyrzucania obrączki. Niektórzy lubią teatralne gesty mające podkreślić ich odzyskaną wolność. Mam nadzieję, że te prywatne rytuały  pomogą byłej małżonce dojść do siebie. To jednak tylko jedna trzecia historii, która sprawiła, że znów mówię "nigdy, nigdy, nigdy" z zamiarem dotrzymania przysięgi.
Związki, zwłaszcza stałe, nie są dla mnie. Nowe znajomości z płcią przeciwną chyba też nie, skoro tak trudno nie usłyszeć na koniec czegoś o "dwulicowych sukach". Jeszcze się nie narodził mężczyzna, który przyjąłby do wiadomości, że może istnieć kobieta, która nie chce nawet słyszeć słowa "kocham" ani nawet "lubię" z tą szczególną intonacją sugerującą, że chciał powiedzieć coś innego. Najwyraźniej taki mój los. Staram się dawać tyle samo, ile biorę. Nie wiem czy mi się to udaje, ale czy to powód do oskarżania mnie o dwulicowość i zakłamanie?
To nie miał być blog prywatny z łzawymi historiami. Mam nadzieję, że wybaczycie mi to jednorazowe wynurzenie.

wtorek, 29 stycznia 2013

Lech Makowiecki „Szachy”



 Uwielbiam tekst tej piosenki:

A kiedy nagle przyjdą nocą gdy będziesz we śnie
Nie składaj broni po co, nie poddawaj się
Królami oni, pionkiem Ty, takie reguły są Waszej gry
Czerwona armia przeciw Białym na śniegu we krwi
Królami oni, pionkiem Ty, takie reguły mają Wasze gry
Czerwona armia przeciw Tobie na śniegu we krwi
Na śniegu we krwi Na śniegu we krwi Na śniegu we krwi
(...)
Po tamtej stronie liczą się strategia i plan
 Tam nie ma miejsca na emocje, tam zbędny jest szpan 
Czerwoni górą tracisz Ty
 Popłynie morze białej krw
iChyba, że pionki zmienią w porę reguły tej gry
 Czerwoni górą tracisz Ty 
Popłynie morze , morze białej krwi
 Chyba, że zwykłe pionki zmienią w porę reguły tej gry 
Reguły tej gry…



I wykonanie:


Jeden z moich ulubionych utworów. Chyba powinnam zrobić top 10 ulubionych, zamiast zasypywać Was pojedynczymi utworami. Nabieram blogaskowych zwyczajów.

sobota, 26 stycznia 2013

Autoreklama



W związku z moimi postanowieniami noworocznymi i nadmiarem czasu, który pewnie szybko przejdzie w jego chroniczny brak, zajęłam się nowym projektem.

Żeby usystematyzować swoją, mizerną wiedzę o warsztacie pisarza założyłam blog „Jak powieść?”. Wielu pewnie uzna, że zawiera on „oczywiste oczywistości”. Jednak gdy obserwuję niektórych pisarzy - amatorów to, co jest oczywiste, a co nie, nabiera zupełnie innego znaczenia.



Koniec autoreklamy. Obiecuję, że następny post będzie sensowniejszy.

czwartek, 24 stycznia 2013

"Niecni Dżentelmeni"


Kłamstwa Locke'a Lamory”
Pierwszy tom trylogii, która, pomimo upływu czasu i faktu, że nie została zakończona (w Polsce wydano dwa tomy) jest jednym z moich ulubionych cykli powieściowych. Wartka akcja, wiarygodność psychologiczna bohaterów i barwny świat sprawiają, że po pierwszym tomie natychmiast chce się sięgnąć po kolejny.





Na szkarłatnych morzach”
Locke Lamora zostaje kapitanem piratów... problem w tym, że nie potrafi odróżnić dzioba galery od rufy i nie wie, jak ważny jest dla marynarza kot. Jednocześnie chce dokonać największego przekrętu w swym barwnym życiu i musi uważać na magów, którzy planują zemstę za okaleczenie jednego z nich. Książka pozostawiła mnie z przemyśleniami na temat braterstwa, jego wad i zalet.


Republika złodziei”
Wielka wydawnicza niewiadoma. Czytelnicy w Polsce czekają na nią od 2010 roku. Data wydania w języku angielskim była kilkakrotnie przekładana. Obecna data wydania polskiego to rok 2013. Trzymajcie kciuki, żeby tym razem się udało.

sobota, 19 stycznia 2013

„Diablica” Fay Weldon





Powieść o zemście i przemianie zdradzonej kobiety. Główną bohaterką jest Ruth, brzydka żona przystojnego finansisty. Słowa wypowiedziane przez męża, który porzuca ją dla kochanki „Wiesz kim jesteś? Diablicą!” zmieniają całe jej życie. Brzydki anioł zamienia się w piękną diablicę, która nie cofnie się przed niczym aby, na własnych warunkach, odzyskać męża, zniszczyć rywalkę i zemścić się za zdradę.
Ta książka jest zarazem pełna humoru i brutalna.  

wtorek, 15 stycznia 2013

Spóźnione postanowienia noworoczne

Oczywiście wszyscy zrobili postanowienia noworoczne dwa tygodnie temu. Jak zwykle jestem spóźniona. Nie szkodzi, ważne, że chcę zrobić listę i jej się trzymać.


W tym roku:
- będę regularnie ćwiczyć, nauczę się robić damskie pompki
- zamiast kawy będę pić herbatę, w tym, raz dziennie, czerwoną
- kupię obraz o którym myślałam od dawna i zawieszę go w pokoju
- wyremontuję łazienkę
- dokończę „Nemo” do końca grudnia
- napiszę cztery opowiadania autorskie
- stanę do rywalizacji literackiej (pojedynek, konkurs)
- sprawię, że powstanie poddział „Nocarz/ Renegat/ Nikt” w Bazie
- dopilnuję, żeby każdy, kto obiecał mi fanfik wywiązał się z tej obietnicy (bójcie się!)
- napiszę fanfik o kocie na Bahamach do fandomu „Holistyczna Agencja Detektywistyczna Dirka Gently”, który obiecałam Astroni
- przetłumaczę co najmniej dwa opowiadania
- usystematyzuję swoją wiedzę o warsztacie pisarza
- postaram się nie robić niczego na ostatnią chwilę albo z opóźnieniem
- nie będę przejmować się problemami innych kosztem własnej psychiki
- kupię bojówki o dwa rozmiary za małe i będę dążyć do ideału
- nie będę składać obietnic bez pokrycia

piątek, 11 stycznia 2013

Ekranizacje i adaptacje filmowe



Rzuciłam się na nie. Ekranizacja różni się od adaptacji tym, że stara się wiernie oddać dzieło literackie, adaptacja zaś jest "wariacją na zadany temat". Niestety więcej jest adaptacji niż ekranizacji, nad czym boleję, bo kocham książki.

Coraz częściej towarzyszy mi książkowy kac.



Próbuję przedłużyć przyjemność przez ponowne czytanie, czytanie fanfików, słuchanie muzyki z powieścią związanej, oglądanie ekranizacji/ adaptacji... I zdarza mi się tęsknić za czasami w których porzucałam książkę by natychmiast sięgnąć po kolejną i nie poświęcać jej poprzedniczce ani jednej myśli więcej. Teraz zastanawiam się jak wyszłaby mi recenzja, czy możliwe jest napisanie fanfika, czy jest już ekranizacja.... Zmieniłam się. Nie wiem jednak czy to zmiana na lepsze, czas pokaże. Na pewno poszerzyła się lista moich zainteresowań.

czwartek, 10 stycznia 2013

Nienaruszalne prawa czytelnika


Daniel Pennac w książce „Jak powieść” umieścił dziesięć praw czytelnika. Chciałabym się nimi podzielić.

Nienaruszalne prawa czytelnika:
  1. Prawo do nieczytania
  2. Prawo do przeskakiwania stron
  3. Prawo do nieskończenia książki
  4. Prawo do czytania jeszcze raz
  5. Prawo do czytania byle czego
  6. Prawo do bovaryzmu (choroby przenoszonej przez tekst)
  7. Prawo do czytania byle gdzie
  8. Prawo do czytania na wyrywki
  9. Prawo do czytania na głos
  10. Prawo do milczenia
Jeśli chcesz poznać te prawa bliżej, sięgnij po „Jak powieść”. Warto.

wtorek, 8 stycznia 2013

Wena

Nie mogę bez niej żyć. Zapał twórczy, natchnienie, łatwość tworzenia. Ten narkotyk artystów i grafomanów, do których zaliczam się dzięki mojej tfurczości... Dobrze znam stan braku weny. Świetnie oddała go Vampircia w swoim wierszu „O braku weny”

To tortura jest dla twórcy niczym batów sto, 
Niczym długie przytapianie – powiedziałby kto.
Pracuj, ucz się, sprzątaj dom – każdy z nas to zna.
Bez ucieczki od tej nudy cierpi dusza ma.”

Wena. Na szczęście wraca. Nie potrafię nie pisać, kiedy zjawia się ta niesforna dama. Staje w drzwiach, tak jakby nic się nie stało... jakby nie znikła na kilka miesięcy... jakby nie zostawiła mnie kiedyś na kilka lat. Zjawia się i czuję, że mogę pisać. Tworzyć. Mogę i chcę. Nie jest to wielka twórczość, ale jest moja własna. Odzyskałam zapał do pisania własnych opowiadań po tak długim czasie pomysłów tylko na fanfiki. Cofam się do nastoletnich czasów w których wierzyłam, że mogę wszystko i naprawdę wszystko było możliwe. Trzeba było tylko pracować z zapałem i słuchać podszeptów pięknej damy. Teraz jednak mam za sobą wiele doświadczeń, przemyśleń.... Jestem starsza, chociaż nie sądzę, żebym była mądrzejsza.


Konwent

Polska Baza Fanfiction została patronem medialnym konwentu DoubleBack II. Jako forumowicz czuję się w obowiązku przekazać dalej informację o spotkaniu. Jest to druga edycja zlotu fanów m&a, który utrzymany jest w klimacie retro. Ze względu na specyfikę imprezy, wstęp mają tylko osoby, które skończyły 16 lat.

Start: 10:00 23.02.2013r.
Koniec: 14:00 24.02.2013r.

Konwent DoubleBack II odbędzie się w Państwowe Szkoły Budownictwa - Zespół Szkół i Centrum Kształcenia Ustawicznego w Bytomiu, Powstańców Śląskich 10, Bytom, woj. śląskie.

Więcej informacji można znaleźć na stronie konwentu:

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Lonstar



Michał „Lonstar” Łuszczyński to jeden z najpopularniejszych w Polsce piosenkarzy muzyki country. Nie jestem fanką country, ale trzech jego utworów często słucham: